Fluffowe relacje, opowieści, skrybo tutaj opiszesz heroiczne boje swoich drużyn

Liga Lubelska
Kędzi
liniowy
Posty: 164
Rejestracja: 16 sie 2018, 01:35

Re: Fluffowe relacje, opowieści, skrybo tutaj opiszesz heroiczne boje swoich drużyn

Post autor: Kędzi » 26 paź 2018, 22:45

Jak zawsze świetny opis, z ciekawymi wulgarnymi wstawkami. Czyli Nuts wracają do gry z bilansem 2:1
Wyniki turniejowe(W/R/P):
19/6/6
Wyniki ligowe/ puchar
23/3/5

Awatar użytkownika
ulizzez
rezerwowy
Posty: 30
Rejestracja: 17 wrz 2018, 14:19

Nuts Crushers vs Hierophant's Charioteers ??? Czy historia miłosna starsza niż Stary Świat?

Post autor: ulizzez » 17 lis 2018, 17:25

- Cześć dziewczyny.
- czego chcesz pokraku jeden? To nie halloween- dziś możesz dostać w zęby i to nie cukierka!
- Najmocniej przepraszam, ale panienka raczy się mylić- dziś właśnie jest halloween... Ale ja nie po słodycze.
- no to spadaj stąd łachmaniarzu bo zaraz Cię spotka niemiły psikus!
- ja właśnie w tej sprawie.
- Hmmm???- Ella Constipatio zrobiła minę godną własnego nazwiska. Może i nie była w humorze, ale człeczyna ją zaintrygował.
- Wpuść go Ella. Jest dość zabawny... No tak Ty nie wiesz co to znaczy!
- Sama nie wiesz suko!-
- Wpuść go Ella i przestań strzępić ozór bo to nie przystoi tak pobożnej panience. Tylko wpuść tego typa.-
Dziwna postać przekroczyła próg. Niezwykle chudy mężczyzna...” Zaraz, zaraz... chyba to nie facet?!” pomyślała Roszpunka. Było w nienaturalnych ruchach przybysza coś co od razu podsunęło jej tą dziwną myśl.
- To księżniczka!- wypaliła zanim pomyślała. I dygnęła dworsko na powitanie.
Reszta dziewczyn w sali ryknęła gromkim śmiechem! Śmiały się wszystkie (poza Ellą, która nie śmieje się nigdy) do rozpuku, gdy w dworskich gestach Roszpunka posadziła niezwykłego gościa- cudaka przy stole i zaczęła obsługiwać go jak to robią w drogich zajazdach... No cóż większość dziewczyn nie widziała żadnego drogiego zajazdu od wewnątrz, ale właśnie tak to sobie wyobrażały. Postać siedząca na szczycie stołu zdawała się nie zwracać uwagi na śmiechy. Za to zdawała się być ukontentowana. Rozmawiała z Roszpunką, która podawszy jej strawę i napitek (gość nie tknął ani jednego ani drugiego) zasiadła obok.
- W końcu Felicia przestawszy rechotać zwróciła się do Perrecty- ty ona chyba nie robi sobie jaj... Ona chyba naprawdę myśli, że to kobieta... I to ważna... Na mózg jej padło?...
Feldsalad Rapunzel nagle podniosła się z krzesła i oznajmiła
- Oto księżniczka Dali-je-Psu ze starożytnego rodu Bolomnieuszy. Pra-pra-pra-prawnuczka słynnego Tupchammelona!
-???- dziesięć facjat przybrało na sekundę wyraz zdumienia i niedowierzania. Po czym wszystkie dziewczęta (poza Roszpunką... i Ellą oczywiście) jak na komendę wybuchnęły salwą śmiechu. Zunge, która akurat jadła jabłko, mało nie przypłaciła tego życiem, ale nawet dusząc się nadal chichotała z trudem łapiąc powietrze. Powoli dziewczyny zaczęły się uspokajać i śmiać coraz ciszej, aż do chwili gdy Perrecta z wysiłkiem podniosła się z podłogi dając znać reszcie, że ma się zamknąć... Niestety nie udało jej się uciszyć koleżanek gdyż zamiast przemówić... czknęła głośno... Po kwadransie sytuacja zaczęła się stabilizować. Jednak gdy zawodniczki Nuts Crushers wstały w końcu z podłogi łapiąc się za obolałe ze śmiechu brzuchy, okazało się, że nie ma z nimi ani cudacznego gościa, ani Roszpunki, ani Elli.[...]

- Ciągnie wilgocią od tej rzeki okropnie. Ten klimat mi nie służy.... Dzięki, że mnie wysłuchałaś... Tobie też dziękuję Ella. Szlachetne z was niewiasty- Mina na twarzy Elli nie zdradzała w tym momencie żadnych znamion szlachetności. Domniemana księżniczka Dali-je-Psu ciągnęła dalej
- fantastycznie, że was odnalazłam. To niesamowite, że tak daleko o domu i w zupełnie innej epoce los pozwolił mi odnaleźć tyle zrozumienia... Wstyd mi tylko, że tak się przy was rozklejam…
– Ej, no nie jest z tobą tak źle... Ja nawet uroniłam łezkę słuchając twojej historii. Naprawdę dobrze się trzymasz!- powiedziała Roszpunka a Ella klepnęła nową znajomą w plecy, co bardziej wyglądało na próbę przewrócenia, ale w rzeczywistości było próbą okazania wsparcia.
– Jesteście bardzo miłe. Ale nie o to chodzi. Wiecie, mumie nie płaczą... że tak powiem nie ma w nas wilgoci. A ja na prawdę się rozklejam, bandaże mi odłażą przez tą mżawkę. Chodźmy gdzieś gdzie jest sucho. Byle nie za blisko ognia! Macie propozycje? Ja w tym mieście jestem pierwszy raz. Mój obecny wygląd może nie przysparza mi przyjaciół i nie wszędzie chcą mnie wpuszczać, ale ten dźwięk otwiera prawie wszystkie drzwi- Dali-je-psu potrząsnęła sporym mieszkiem, pełnym czegoś obiecująco brzęczącego...
Po godzinie czy dwóch, gdy Ella upewniła się, że jej przyjaciółce nic nie grozi wróciła do reszty drużyny, Rapunzel pozostała z nową znajomą w karczmie pod „ Bażantem”. Rozmawiały o wszystkim jak przyjaciółki, które spotkały się po latach. Dali-je-psu opowiedziała o swej nieszczęśliwej miłości. O kochanku, który był dla niej całym światem. O tym, że ona z książęcego rodu miała zostać żoną tego kogo wskaże jej ojciec. I choć uczucie związało ją z zawodnikiem Blood Bowl (tak, tak zanim piach ich zasypał starożytni też hołdowali uświęconej tradycji gry w Blood Bowl), ojciec nakazał mariaż z czarnoksiężnikiem. Złym i przewrotnym Psiku-setem. Kochankowie oczywiście nie chcieli zgodzić się na taki los. Udało im się uciec przed potężnym ojcem Dali-je-Psu, ale Psiku-set ścigał ich wraz ze swym bratem Psiku-semem, nawet poza granicami kraju. Dopadł ich i dokonał strasznej zemsty. Zabił Dali-je-Psu na oczach ukochanego, pozwolił mu cierpieć i tulić zbezczeszczone zwłoki ukochanej. Następnie gdy Sotheri (ukochany Dali-je-Psu) wypłakał już wszystkie łzy, Psiku-set ożywił zmarłą po to by była świadkiem jak Psiku-sem zadaje powolną śmierć w męczarniach Sotheriemu. A były to te same tortury, których doświadczyła księżniczka. To nie wystarczyło złym braciom. Postanowili rzucić straszną klątwę, która brzmiała tak „ Takiepsom-da onate-oka [...]”… Co znaczy w praktyce mniej więcej to: „By miłość kochanków nigdy nie wygasła, ale by to co kochali w sobie nawzajem najbardziej sczezło i stało się dlań odpychające”. Miała to być tortura po wsze czasy! Poza kres życia. I tak się stało. Dali-je-Psu uschły piersi, jej pośladki obwisły, a wyuzdany sex stał się dla niej niefajny. Sotheri stracił poczucie humoru i intelekt… i... coś jeszcze czym szczycił się za życia.[...]

Z czasem klątwa straciła swą moc i się wypaczyła, lecz Dali-je-Psu wciąż nie może żyć z dala od jej umiłowanego. Zresztą tak właśnie go odnalazła. Gdy 63 lata temu wygrzebała się z piachów pustyni, coś kazało jej iść wciąż na przód... I nie wiedzieć czemu na północ. Szła i szła... I jeszcze szła. Przez różne krainy. Szła czasem spokojnie, czasem w śród przygód, ale cały czas bardziej lub mniej na północ. W końcu po wielu latach dotarła do Imperium. Tu po raz pierwszy usłyszała o Hierophant’s Charioteers. I wtedy uzmysłowiła sobie co pociągało ją ku północy. Tak, jej ukochany tam był, był już tak blisko i wciąż gra w BB. W tamtej chwili jej serce zabiło mocniej... To znaczy... oczywiście nie mogło gdyż wyschło wieki temu... Ale metaforycznie tak właśnie się poczuła. Po wielu miesiącach i perypetiach dotarła w końcu na mecz. Lecz niestety tłum fanów zwycięskich Hierophant’s poniósł ja wówczas w inną stronę (ku piwsku i tanim dziwkom). Księżniczka nie poczuła ani radości, ani bólu, a przecież go widziała! Widziała jak jej Sotheri walczy na boisku z opancerzonymi karłami. Nie cierpiała, ale wiedziała, że musi dążyć do spotkania. Coś pchało ją do tego od 63 lat… odkąd wygrzebała się z piachu pustyni.[...]

-Dlatego chciałabym, żebyście wpuściły mnie do waszej szatni. Chcę po meczu móc się z nim zobaczyć, spojrzeć w twarz. Przytulić… Nie, przytulić nie… Może spoliczkować?… On chyba nie ma policzków?! Sama już nie wiem… po prostu muszę się z nim spotkać!- Mumia- księżniczka westchnęła sucho. Po czym kontynuowała wypowiedź.
- Pomożesz, naprawdę?! Jestem stara… nawet nie wiem jak bardzo. Minęło tyle czasu. Wyglądam jakby ktoś wyciągnął mnie z wychodka i długo, długo suszył. Nawet nie wyglądam jak kobieta… Roszpunko, ja mam pewnie z pięć tysięcy lat!!! Naprawdę myślisz, że twoje koleżanki mi pomogą?
- oczywiście Dali-je-Psu. My, kobiety musimy się trzymać razem. Perrecta ciągle to powtarza. I nie jest ważne jakiej jesteś rasy… Nasza trenerka jest saurusem, a na linii gra z nami orczyca. Facekick to elfka, a Sushi pochodzi z dalekiego Kitaju… już nie mówiąc o naszej pani doktor… wiesz ona ma macki! Ale my dziewczyny z Nuts Crushers jesteśmy ponadto! Znalazłaś kres podróży księżniczko. Oczywiście, że ci pomożemy! […]

Długo oczekiwany mecz w końcu nadszedł. Nuts Crushers po wyrównanym boju (to duże słowo jako, że strat w składzie nie było w żadnej z drużyn) zremisowało z Hierophant’s Charioteers. A po meczu… Księżniczka Dali-je-Psu wreszcie mogła spotkać się z tym którego tak miłowała za życia… setki, setki lat temu...

- Sotheri?! To ja. Dalije-Psu. Odnalazłam cię. Mój… To ty? Naprawdę ty?-
Potężny stwór odwrócił się powoli ugniatając grunt masywnymi stopami. Znacznie górował nad postacią księżniczki. Spojrzał na nią pustymi oczodołami (Dali-je-Psu pomyślała, że to niewiarygodne by spojrzenie pustych oczodołów było tak tępe i wyrażało tak wielką pustkę intelektualną). Sotheri wyciągnął dłoń by dotknąć zapadłej piersi Dali-je-Psu. Pomacał z niesmakiem brudne płótno. Obrócił szczupłą postać księżniczki wlepiając spojrzenie w miejsce, gdzie powinna mieć pośladki. Obrócił ją znowu przodem do siebie. I wreszcie się odezwał:
- Grrrhooo!-
- Co masz na myśli?- Spytała księżniczka, ale wiedziała, że stwór nie wyrażał żadnej myśli…
- Grrrhooo! - powtórzył Sotheri. A Dali-je-Psu mogłaby przysiąc, że ślina wyciekła mu z kącika ust… oczywiście metaforyczna, gdyż mumie się przecież nie ślinią…
- Sotheri, nie ociągaj się tępy młocie, trener czeka!- Dali-je-psu usłyszała szczekliwy głos, co wyrwało ją z dziwnego stanu odrętwienia
-Grrrhooo!-powtórzył smętnie Sotheri.
-Tak, tak jasne. Pogadałeś ćwoku z dziewczyną, to choć… do nogi palancie! Raz dwa! Sotheeeri! - Sotheri odwrócił się plecami do Dali-je-Psu i poczłapał za kościotrupem, który na niego wrzeszczał… Księżniczka została na murawie sama ze swoimi myślami… 63 lata wędrówki, setki lat w piachu… a on (pomimo wszystko Dali-je-Psu nie miała wątpliwości, że to nie zbieżność imion), jej Sotheri jedyne co umie powiedzieć to „Grrrhooo!”??? Mama jej mówiła, że tak będzie. Mówiła:"Zawsze jak coś pójdzie nie tak to facet będzie zgrywał idiotę". Co to ma być?! Na upadłą matronę! Moja matka miała rację. Roszpunka miała rację. Czas wreszcie zacząć egzystencję od nowa! Oto nowa Dali-je-psu! Oto nowa ja! Jeszcze o mnie usłyszysz Stary Świecie![...]

Awatar użytkownika
ulizzez
rezerwowy
Posty: 30
Rejestracja: 17 wrz 2018, 14:19

Nuts Crushers vs Middenheim Panthers- Listy Ritty do domu.

Post autor: ulizzez » 18 lis 2018, 16:19

- Mame! Mutter! Mammeee! Konny był! Pismo przyniesł! Von Ritta Mame!-
- Biegnij Helmuciku do Bruder Felippe. Powiedz mu...-
- Powim, że pismo mamy od Ritty i trza nam je czytać!-
- Nein, powiedz mu, że mamy rosołu z jung kura... und że bier za dużo uwarzyłam i prosimy go na wieczerzę.
- Gut mame. Biegusiem pędzę.
- Halt. Synuś. Oddaj brief. I polecisz. Und opata omijaj. Prościutko do Bruder Felippe. No już schnell.[…]

-Main Gott!!! Frau Ballfangen! To bier jest wyśmienite! Cóż nie dziwne, że twój chłop zachlany ciągle po okolicy się włóczy! Main Gott! Przepyszne!
-...- Frau Ballfangen spojrzała na braciszka takim wzrokiem, że ten przez chwilę nie wiedział czy brać kufel i uciekać, czy też od razu brać nogi za pas i porzucić cenny trunek. Nastała niezręczna cisza.
-Mamme. Brief od Ritty. Jak zabijesz Bruder Felippe tą patelnia, to on nam nic nie przeczyta.
-Oh, bruder Felippe nie chcę słyszeć już nicht o meine mann. To nicpoń, ale na Sigmara to mój mąż.-
-Frau Ballfangen...-
-Oh, Bruder czytaj już co meine kleine córuś napisała-[…]

Liebe Mutter!
Ich bin gut und szczęśliwa jestem z dziewczynami. Felicia co dzień uczy mnie pisać. Mówi że robię coraz mniej błeduff. Sama papier mi kupuje. Bo ja dopiero zacznę zarabiać jak w prawdziwym meczu zagram. Niczego mi nie brakuje. Trenuje hart. Wenn będziesz czytać ten list... Wenn Bruder Felippe wam go będzie czytał to ich bin już po swoim debibucie w prawdziwym ligowym spiele. Zagram z Middeheim Panthers. Oni też dużo się modlą tak jak ty. Ale oni do Ulryka nicht zum Sigmar. Dziewczyny mówią, żeby się nie martwić, że dass będzie łatwy spiele. Ich bin trochę nervos bo nie chcę sprawić im zawodu. Miałam jeszcze nie grać. Ale gram bo Frau Locke odchodzi z drużyny. Ona tu nie pasowała. Była za stara. Chyba miała ze 36 jahre!!! Z resztą coś jej połamali w meczu i nie doszła do siebie. Felicia mówi, że jestem gotowa. Ona dba bardzo o mnie. Und Perrecta. Ale ona dba o wszystkich. Chyba nigdy nie śpi. Und ona trenuje więcej niż inni. Chciałam trenować tyle co ona ale nicht dałam rady. Felicia się ze mnie wtedy śmiała, bo nie mogłam się ruszać z bólu i dostałam gorączki, ale opiekowała się mną. Pozdrawiam Braciszka Felippe moje siostry: Helgę, Michaelę, Kattię und Matilda, braci: Matiasa, Klausa, małego Michaela i Helmuta tego nicponia. Und ciebie Mutter! Ich lieibe wszystkich was und Polecam Sigmarowi.
Twoja Ritta.

P.S. Pozdrów też tatę.


-Mamme! Mutter! Maaaamme! Karły szli i mieli briefy! Ein dla nas! Von Ritta![…]

Liebe Mamme!
Zagrałam swój pierwszy spiele w lidze. Pieniądze prześlę wam jak nazbieram więcej. Było wspaniale. Podobno Pantery z Middeheim nie są aż tak pobożne. Perrecta śmiała się z tego. Dziwne bo ona nigdy nie lekceważy przeciwników. Emmy nie było z uns w nacht przed meczem. Am morgen wyglądała na strasznie wymęczoną. Słabo grała, ale Perrecta ciągle mówiła, że to zwycięstwo dank Emma. Pytałam się: was ist los? Ale dziewczyny powiedziały, że jestem na to zu jung und zbyt niewinna. Und mówiły, że Emma to nasza wunderwaffe fur męszczyźni. Und, że więcej mi nie trzeba wiedzieć. W pierwszej halfte był remis. Ich habe grałam trochę z tyłu. Ale nicht dlatego, że się bałam. Es war eine taktik. Der trainer tak kazała. Miałam łapać catcherkę Panter jakby się przedarła. Ale musiałam nicht. Jej name ist Vanessa. Jest bardzo piękna und schnell jak wiatr. Chciałabym tak schnell biegać. W drugiej halfte zdobyłyśmy przewagę. Pantery padały jedna po drugiej. Jakby nie mieli siły walczyć. A Emma ciągle wysyłała im buziaki i puszczała do nich oko… Nawet do ogra! Emma grała na prawdę słabo. Wyglądała jakby ją der tank parowy przejechał. Robią takie w Nuln. To nie ona podawała do Chakalaki, a przecież jest rozgrywającą. Ja miałam znowu pilnować Vanessy. Uciekła mi. Jest dużo schneller niż ja. Ale się podkła und wywróciła [1 na 1 na GFI] und Pantery nie mogli wtedy do niej podawać. Eine chwilę później już tylko cztery Pantery zostały na boisku! Nieźle się spisałyśmy. Perrecta powiedziała, że świetnie grałam. Myślałam, że się nabija bo przecież nie dogoniłam Vanessy. Potem Felicia mi wytłumaczyła, że to nicht ważne bo gdybym jej nie goniła to ona nie musiałaby biec tak szybko und by się nie wywaliła. Potem już mi nie mogła uciec bo jestem od niej silniejsza. Ona wstawała und ja wywalałam ją kilka razy. Mało brakowało a nie zobaczyłabym jak Chakalaka zdobywa einen punkt. Chakalaka ist tylko trochę alter niż ja. Ich bin jungste w drużynie. Ale ona wiedziała o co chodzi z Emmą und mi nie chciała powiedzieć. Tylko się uśmiechała und powiedziała żebym lepiej poszła do świątyni podziękować Sigmarowi. Za udany debiutet. Wygtałyśmy 1-0. Dwadzieścia pięć tausend ludzi to widziało! Mamme wiesz, że z całej drużyny tylko ja und Ella chodzimy do świątyni? Nie rozumiem tego mamme. Dziewczyny Emmie cały czas gratulowały. Und po meczu na wieczerzy podrzucały ją und mówiły wunderwaffe! Nasza wunderwaffe! Za to Vanessa po meczu powiedziała Emmie, że jest dziwka und kurwiszon. Ale Emma się nie obraziła. Chakalaka powiedziała mi, że miałam duży udział w wygranej und dostałam od niej prezent. Taki wisiorek- Talizman z jej kraju. Pisałam ci już że ona ma braune skóra? Ale powiedziałam, że nie mogę go nosić. Ona powiedziała że ich muss nicht. Felicia też dała mi prezent, und jaki! Dostałam od niej buty zum spielen. Nowe! Nikt w nich nigdy nie chodził. Są świetne.
Pozdrawiam Brata Felippe, moje siostry: Michaelę, Kattię und Helgę und Matilda, braci: Matiasa, Klausa, Michaela und Helmuta. Und ciebie Mutter! Ich lieibe wszystkich was bardzo. Nawet tatę. Ucałuj go und opowiedz mu trochę co u mnie jak będzie trzeźwy. Niech was Sigmar ma w opiece!
Twoja Ritta.

Awatar użytkownika
ulizzez
rezerwowy
Posty: 30
Rejestracja: 17 wrz 2018, 14:19

Middenhaim vs Nuts Cruschers czyli Urlyk vs Nuffle oraz trochę o nowej zawodniczce Wiewiór. Poznajcie Brunhildę Rundumsh

Post autor: ulizzez » 04 gru 2018, 17:03

Osiemnaście lat temu w okolicach Wusterburga.
Hilduniu, córuś moja słodka! Tak nie wolno. Przecież ten kotek potrzebuje wszystkich swoich łapek[...]

Szesnaście lat temu w Meissen.
Hilduś, zostaw tego ptaka, gołębie są pełne robactwa.?!?. Dziecko urwałaś mu głowę!? Nie powinno się tak robić![...]

Dziewięć lat temu gdzieś w Mootlandzie.
Hilda zostaw tego żebraka, zarazisz się czymś! Na Sigmara coś ty z niego wyrwała?! Czy to trzewia??? Rzuć je tutaj. O tu- w krzaki. Wytrzyj ręce i lepiej już chodźmy zanim ktoś się zacznie bezsensownie czepiać[...]

Przed siedmioma laty w zajeździe opodal Talabheim.
Przepraszam pana bardzo, ale to z pewnością jakieś nieporozumienie... Na pewno nie chodzi o moją Hildunię- nie wydaje się prawdopodobnym by czternastoletnie dziecko... dziewczynka, mogła pozbawić przytomności pańskich ochroniarzy[...]

Przed trzema laty w Carroburgu.
Rozumiem szeryfie, że nie oskarżacie mojej Hildy o pobicie strażników? Nie- to całe szczęście- bo przecież, choć nie wierzyłem własnym oczom widziałem jak złamała jednemu rękę a drugi stracił przednie zęby po jej kopniaku. Na pewno po prostu była w szoku po tym jak była świadkiem jak przy niej rozgromiliście ten niebezpieczny gang... Ach, nie rozgromiliście tylko posprzątaliście zmasakrowane truchła... Ależ skąd nie oczekuję ani wdzięczności, ani nagrody. Dlaczego miałbym? Tak, oczywiście, rozumiem szeryfie- niezwłocznie opuścimy pańskie miasto[...]

Przed rokiem gdzieś w górnym Reiklandzie.
Hilda słyszałaś? Johan mi mówił, że na wiosennym feście w Niederschlesiendorfie doszło do strasznej burdy. A wiesz co jest najgorsze? Podobno to dziewczęta pobiły chłopaków. Co za czasy. Tak? Co mówisz? Ach nie, faktycznie- Johan mówił, że to była jedna dziewczyna, ale na pewno coś źle zrozumiał[...]

Przed trzema miesiącami w dzielnicy biedoty w Altdorfie.
Mój drogi przyjacielu. Umieram. Przegrywam z chorobą. Tak się martwię o moją córeczkę. Poza mną nie ma na świecie nikogo. Brunhilda jest tak niewinna, choć ma już dwadzieścia jeden wiosen wcale nie interesują ją chłopcy... Czemu jej ze mną nie ma w tej chwili?... No nie wiem... Ale nie opuściłaby mnie gdyby wiedziała, że to moje ostatnie dni... Na szczęście wszystko zdążyłem sprzedać a pieniądze Brunhilda może odebrać w banku. Kocham ją bardzo- jest tak podobna do matki, której nie poznała. Biedne dziecko- miała tylko mnie. Mam nadzieję, że dobrze ją wychowałem[...]

Przed sześcioma tygodniami dzień drogi od Middenheim.
- Chce grać. Dobrze. Ale czy się nada?-
- Jak się nie nada to co? Nadwyżki chętnych nie mamy. A ona przynajmniej nieźle się bije.-
- Jak ją znalazłaś?-
- Nie ja. Zunge ją znalazła. Znowu piła w tej spelunie „ U Trzech Świnek”. Znowu się z niej nabijali... Jak zwykle: że jej matka musiała spółkować z goblinem i to wyjątkowo szkaradnym, że ktoś tam widział padłą świnię ponętniejszą od niej, że widać, że ... no nieważne. Zunge w końcu nie wytrzymała i się zaczęło... Pewnie już by było po niej ale nagle pojawiła się Brunhilda. Podobno sama pobiła tych kolesi. Zunge tylko się gapiła. Mówi, że nie widziała nigdy tyle brutalności skumulowanej w jednej osobie.-
- No tak... to mi śmierdzi kłopotami-
- Najwyżej potrenuje i jej nie dopuścimy do gry w lidze.-
- No dobra co jeszcze o niej wiemy?-
- Właściwie to nie wiele: Brunhilda Rundumshlag. Lat 21. Sierota. Naturalny talent do bijatyki. Brutalna i bezlitosna. Nigdy wcześniej nie grała w Blood Bowl. Nie lubi za dużo gadać, ale z tego co mówi, jej ojciec- straszny głupiec- zmarł niedawno. Chce dołączyć do drużyny, czuje, że tu znajdzie to czego poszukiwała całe życie. Bardzo ambitna. Silna. Mówi, że dotąd nikt jej nie rozumiał, a Zunge i nas od razu polubiła. Sama nie wie jak to się stało, że do tej pory nie interesowała się Blood Bowlem... Twierdzi, że to jej beznadziejny ojciec nie dał jej szansy na odkrycie miłości jej życia... czyli Blood Bowla.-
- Brzmi podejrzanie...-
- To co?-
- Jak to co?! Oczywiście, że przyjmujemy tę wariatkę... a o konsekwencjach pomyślimy... pomyślimy później. Nie ma co się martwić na zapas.-


Wczoraj w Middenheim.
O matko Urlyka. Dwadzieścia osiem tysięcy biletów sprzedanych na ten mecz! (a przecież na pewno byli na stadionie liczni fani, którzy ominęli formalności związane z zakupem biletów). Niesłychane jest to, że połowa to Fani Wiewiórek. Tu w Middenheim!!! Pierwsza połowa pod znakiem naporu Panter. Nuts Crushers umiejętnie się broniły, jednak drużyna z Middenheim mozolnie posuwała się z piłką w stronę pola punktowego. W końcu widząc, że przepychanki w środku pola nie dają oczekiwanych rezultatów zachęceni przez swoich kibiców zawodnicy Panter przyszykowali się do swojej koronnej akcji. Fryderyk Lessing wyczekał idealny moment, a Vanessa urwała się spod opieki Wiewiórek. Piłka została rzucona idealnie, a Vanessa już w sercu cieszyła się z kolejnego przyłożenia... Jednak nikt nie spodziewał się, że Chakalaka wyskoczy tak wysoko! Intercept i Sytuacja zmieniła się o sto osiemdziesiąt stopni. Tylko Fryderyk mógł jeszcze przeszkodzić catcherce Nuts Crushers, ale jej kontra okazała się zabójcza i wraz z gwizdkiem sędziego Wiewiórki zdobyły punkt. Do przerwy 1-0 dla Amazonek. Po przerwie Middenheim zdawało się jeszcze bardziej zmotywowane. Choć tym razem to oni bronili pokazali, że nie oddali jeszcze meczu. Wiewiórki rozbiegały się po boisku, wbiły się klinem na połowę rywali, szykując się do mozolnego marszu w kierunku pola punktowego. Naprawdę wyglądało to dobrze dla Amazonek. Jednak nieustraszony Fryderyk przedarł się przez linie obrony i w brawurowej akcji odzyskał piłkę. Nie ryzykując kolejnego zwrotu akcji Vanessa zdobyła punkt i wyrównanie dla Panter. 1-1. Do końca zostało sporo czasu ale obie drużyny były już bardzo zmęczone. Amazonki postanowiły zaryzykować, szybko zdobyć drugi punkt. Tym bardziej, że grały w osłabieniu. Jednak nowa zawodniczka Wiewiórek, Dali-je-psu, zanim zdążyła podać piłkę... wywróciła się chyba o jeden ze swoich bandaży (1 na GFI;-). Naprawdę, żadna z Panter nie znajdowała się nawet w pobliżu. Wyznawcy Urlyka błyskawicznie stworzyli silna klatkę i choć byli głęboko na swojej połowie mieli jeszcze szanse na zwycięstwo w tym meczu (nie mieli za to przerzutów). Wystarczyło kilka bloków i mogli uwolnić szybkich zawodników i drogę do zwycięstwa... Jednak nie spodziewali się, że Nuffle jest bogiem zazdrosnym i udowodni im, że Urlyk co najwyżej może podawać mu kości, które spadły pod stół. Prosty block i dwie czachy! Wiewiórki w następnych dziesięć sekund dosłownie zmiotły klatkę ludzi i znów przejęły piłkę. Ostatnią szansą na remis był blitz i otoczenie zawodniczki Nuts Crushers z piłką (w tym celu kilku zawodników wykonywało dodge... w tym Ogr!). Felicia felix rozpędziła się i przy podwójnej asyście zblicowała ogra (na jednej kości), zrobiło się trochę miejsca i Amazonki potrzebowały zrobić jeden unik na puste pole, hand-off do Su-Shi Daj i ta na jednym wślizgu wjechała na pole punktowe zdobywają zwycięski punkt. 2-1 dla Nuts Crushers!
Sędzia jeszcze wznowił na moment grę ale Pantery jedynie co mogły zrobić to wyładować swoją złość na Titten Prugel brzydko ją faulując. (Przebity pancerz, wysoki rzut na injury, 26 na kościach śmierci). Tak oto mecz w Middenheim przeszedł do historii.


Dziś.
- Brunhilda?-
- Tak, Perrecta?-
- Widziałaś mecz, Emma nie zagra w kolejnym.-
- Tak widziałam. Nieźle ją skopali.-
- Panowie z Panter się ogarnęli. Mecz przegrali, ale tym razem nie padali jak muchy. Chyba nikt z nich nie był w burdelu co najmniej od tygodnia. Vanessa chyba musiała z nimi ostro porozmawiać po ich ostatniej porażce. No a my... My potrzebujemy teraz throwerki. Wiem, że krótko trenowałaś i twoje rzuty nie są celne, ale masz parę w łapie i nikt nie rzuca dalej niż ty.-
- Perrecta, wiesz, że wolałabym grać na linii.-
- Tak, ale teraz potrzebujemy miotającej. Wchodzisz w to? Bardziej gotowa nie będziesz.-
- Wchodzę! Wiesz, myślę że byłam na to gotowa całe życie- [...]

Awatar użytkownika
ulizzez
rezerwowy
Posty: 30
Rejestracja: 17 wrz 2018, 14:19

Mecz Nuts Crushers vs Hierophant's Charioters odbył się już dawno, ale wiąże się z nim kolejna historia...

Post autor: ulizzez » 07 sty 2019, 14:51

-Hej, on ją normalnie zabił! Wziął, jebnął i zabił! Na normalną kurewską śmierć ją ukatrupił!- Zunge szlocha i biegnie w stronę powalonej koleżanki.
-Przestań Zunge! Uspokuj się! Sędzia nie przerwał meczu gramy dalej! Rapunzel, co ty robisz blokuj go! Der Doktor Tentakel się nią zajmie! Rapunzeeel! Ja pierdolę! Co tu się dzieje?!- Perrecta wie, że teraz muszą wytrzymać, czuje, że jest źle z Chakalaką, spodziewa się najgorszego, ale wie też, że w tej chwili nie mogą się rozsypać bo inne dziewczyny mogą skończyć tak jak catcherka leżąca na środku boiska w nienaturalnej pozie. Gwizd sędziego i wrzawa kibiców oznajmia przyłożenie Hierophants i koniec meczu. Wynik rewanżu 1-1. Ale dziewczyny z Nuts Cruschers schodzą z boiska bez radości, bez energii, jak cienie. Znoszą ciało młodej Chakalaki do szatni. Na zasypanym śniegiem boisku pozostaje karminowy ślad i kałuża krzepnącej krwi. Nie tylko ona ucierpiała, kilka dziewczyn dochodzi do siebie, Facekick wyje przeraźliwie gdy Der Doktor nastawia jej wywichnięte stawy. Tłum huczy gdzieś w tle, ale one Wściekłe Wiewióry z Nuts Cruschers są w innym świecie. Wszystkie kochają Blood Bowl. Kochają dreszcz na karku, niepewność, ryk tłumu i adrenalinę... Wiedzą też, że śmierć zawsze jest blisko, czasem bardzo blisko. Czai się przy każdym zawodniku. Łasi się przed każdym wznowieniem gry, szepcze do ucha i ściska trzewia. Każda wie, że kiedyś śmierć wygra i odbierze swoją nagrodę. To właśnie jest sól tej gry. Gdy trenujesz grasz o punkty. Gdy wychodzisz na mecz walczysz o życie i o chwałę! Ale co innego patrzeć śmierci w oczy, co innego patrzeć jak wyrwała życie z młodej piersi... Chakalaka miała niecałe siedemnaście lat... Na jej twarzy drobne płatki śniegu się nie rozpuszczają... ona jest zimna. Nawet Der Doktor Tentakel tylko wzrusza mackami. Nawet ona jej nie pomoże. Zunge, która rozpamiętuje zawsze wszystkie porażki, rany i niesprawiedliwości losu milczy i w ciszy ociera łzy skapujące ze szkaradnego nosa. Teraz nic nie jest ważne. Próżnia zasysa z serc wszystkie uczucia- złość na pogodę i burzę śnieżną, która rozszalała się przed meczem, zdziwienie gdy obie drużyny się zorientowały, że mecz się już zaczął (wiatr porwał sędziego snotliga i porządkowi musieli go przynieść z powrotem), radość z przyłożenia, ulga w przerwie meczu i pokrzepienie gdy nagle wiatr ustał i słońce wyjrzało zza chmur... to wszystko zniknęło- pozostała pustka... Stygnące, martwe, dziewczęce ciało i pustka...
- To nie jest Chakalaka!-
-???- kilkanaście par oczu spojrzało tępo w stronę Ritty.
-To nie jest Chakalaka!- Powtórzyła Ritta [...]

-Hu,huh,hu... Biegnij, nie patrz za siebie!Hu,hu,hu...- W jasną, bezchmurną, księżycową noc ktoś wydyszał ciężko. Niższa z dwóch postaci nieco przyśpieszyła. Wyższa sapała ciężko. Obie kłapały buciorami w świeżym, wilgotnym śniegu. Para była doskonale widoczna gdy biegła po ścieżce prowadzącej na szczyt łagodnego zbocza. Wzgórze porastały kępy bezlistnych o tej porze roku krzewów i pojedyncze drzewa. Jednak na bielutkim śniegu, pomimo iż był środek nocy dwie postacie były widoczne z daleka […]

-Jeszcze dwóch! Dwóch nam uciekło! Ta łajza, z której Titten wypruła flaki powiedziała, że pewnie uciekną w stronę chaty na skraju puszczy... a że wyciągała je z niej powoli nie sądzę żeby kłamała. Brunhilda, Felicia, Facekick, Ritta, Rapunzel dogońcie te gnidy![...]

-...- Pięć młodych kobiet biegło żwawo pod górę. Któraś z nich wskazała palcem odległy, ruchomy punkt. Przyśpieszyły. Biegły cały czas w złowróżbnej ciszy.[...]




-Muter! Muuteeer! Mam briefa. Taki przerośnięty krasnal mi go dał! Von Ritta Mamme!-
-Daj ten papier Helmucik!... Krasnal powiadasz. A jak wyglądał ten krasnal main liebe syneczku?-
- Ano wysoki jak normalny chłop. Grob wór niesł na plecach. Buciory schwarz miał wielgachne. Brode weiber, długą miał za pas zatkniętą. Mordę wielką i przaśną... jak pijak. No jak Krasnolud tyla, że wyższy.-
- a kaftan jaki miał?-
- Ach muter, on i kaftan i pludry i czapę miał jednaką! Alles in rot![...]

Meine liebe Mutter!
U mnie wszystko gut. Gram w pierwszym składzie. Dziewczyny mi ufają. Felicia bardzo mi pomaga. Ich bin szczęśliwa. Ale muszę Ci opowiedzieć co spotkało Chakalakę. To ta dziewczyna trochę alter ode mnie, ta co ma braunes leder. Ona jak Ci wcześniej pisałam dała mi talizman. Taki sam rozdała wszystkim dziewczynom. Ale to nie była ona! To był doppler-kultysta. To się okazało jak musiał zagrać spiel- ten doppler. Grałyśmy rewanż z Hierophant's Charioteers. Grał nie jak Chakalaka. Ona zdobyła już drei tuchdowny w tym sezonie... a ten grał słabo. Ale nie wtedy się wydało. Wydało się jak Chakalaka-doppler została na boisku zabita na śmierć... tak się zeitweise zdarza w Blood Bowlu... I jak pewnie wiesz doppler po śmierci wraca do swojego wyglądu. I tak się stało. Wtedy Perrecta zrobiła die ermittlung i dowiedziała się kto za tym stoi. To byli czciciele Tzeentch'a. Wiesz bo oni nie mają swoich drużyn w Blood Bowlu i chcieli przejąć naszą. Ale wpadłyśmy im na haus i zrobiły das gemetzel. Dwóch nam uciekło ale dogoniłyśmy ich i już nikogo nie skrzywdzą. Chakalakę trzymali w piwnicy, ale nie zrobili jej jeszcze nichts strasznego. Pewnie niedługo z nami znowu zagra. Mam już trochę pieniędzy. Felicia mi pomogła i mam swoje bankkont. Jak sezon wird enden to przyjadę do domu.
Pozdrawiam Brata Felippe, siostry: Michaelę, Kattię und Helgę und Matildę, bruder: Matiasa, Klausa, Michaela und Helmuta. Und ciebie Mamme! Und meine vater niech go Sigmar ma w opiece!
Twoja Ritta.

Awatar użytkownika
Smollar
trener
Posty: 2168
Rejestracja: 10 wrz 2016, 00:13
Lokalizacja: WarSaw

Re: Fluffowe relacje, opowieści, skrybo tutaj opiszesz heroiczne boje swoich drużyn

Post autor: Smollar » 08 sty 2019, 12:26

@ulizzez, dzięki! Jak ja lubię to czytać!
Nie myślałeś o pisarstwie? Książka o Blood Bowlu, to byłoby coś... :mrgreen:
Ligowy i turniejowy bilans Necro 2019: 19/6/14
BB2 i FUMBBL: Smollar73 | steam: smollar http://steamcommunity.com/profiles/76561197990213398/

Obrazek
Gamonie mieszają kostkami w kuflu z piwem.

Awatar użytkownika
Manit0u
rekrut
Posty: 10
Rejestracja: 18 paź 2018, 10:55
Lokalizacja: Lublin

Caledor Dragons vs Royals

Post autor: Manit0u » 08 lut 2019, 14:19

Fani mieli prawdziwy ubaw oglądając mecz Blood Bowl w czystej postaci. Liczne kontuzje, faule i niespodziewane zwroty akcji. Kilka zgonów i oczywiście akcja meczu: podniesienie piłki, podanie do zawodnika obstawionego przez dwóch przeciwników, bezbłędny odbiór, szarża, ucieczka i wysiłek pokonania dwóch dodatkowych jardów zakończony przyłożeniem w ostatniej turze meczu. Wszystko to bez interwencji sił wyższych.

Nuffle zdecydowanie sprzyjał Bretończykom ale Wysokie Elfy nie puszczą tej urazy płazem.
Time is precious. Waste it wisely.

Awatar użytkownika
Manit0u
rekrut
Posty: 10
Rejestracja: 18 paź 2018, 10:55
Lokalizacja: Lublin

Re: Fluffowe relacje, opowieści, skrybo tutaj opiszesz heroiczne boje swoich drużyn

Post autor: Manit0u » 08 lut 2019, 14:24

Smollar pisze:
08 sty 2019, 12:26
@ulizzez, dzięki! Jak ja lubię to czytać!
Nie myślałeś o pisarstwie? Książka o Blood Bowlu, to byłoby coś... :mrgreen:
Książka już jest: https://www.amazon.com/Death-Pitch-Bloo ... 1784968323
Time is precious. Waste it wisely.

ODPOWIEDZ

Wróć do „LLBB”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość